Droższe latanie, większa niepewność i nowe procedury graniczne: czerwiec 2026 zmienia zasady gry w podróżach służbowych
Rosnące koszty podróży służbowych – dlaczego firmy zapłacą więcej
Czerwiec 2026 pokazuje wyraźnie, że podróże służbowe wchodzą w nową fazę. Po kilku latach odbudowy rynku lotniczego firmy znów muszą mierzyć się z rosnącymi kosztami i zmiennością cen. Tym razem jednak źródłem problemu nie jest pandemia, lecz czynniki globalne – przede wszystkim sytuacja geopolityczna i gwałtowny wzrost kosztów paliwa.
Najważniejsze dane potwierdzające tę zmianę pochodzą z prognoz Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA). Organizacja zakłada, że w 2026 roku zyski branży lotniczej spadną do około 23 miliardów dolarów, czyli niemal o połowę względem roku wcześniejszego. Jednocześnie marża netto ma spaść do około 2%, co pokazuje, jak niewielka jest dziś rentowność przewoźników.
Kluczowym czynnikiem tej zmiany są ceny paliwa lotniczego. Według aktualnych prognoz ich poziom wzrośnie średnio o około 70% rok do roku, co oznacza dodatkowe obciążenie dla branży na poziomie około 100 miliardów dolarów.
Z perspektywy firm oznacza to jedno — wyższe ceny biletów. Linie lotnicze nie są w stanie wchłonąć tak dużego wzrostu kosztów, dlatego podnoszą ceny już na etapie sprzedaży. Jednocześnie ograniczają mniej rentowne połączenia, co prowadzi do zmniejszenia dostępności i większej konkurencji o miejsca.
Dla działów HR, finansów i travel managerów oznacza to istotną zmianę podejścia. W ostatnich latach kluczowym celem była optymalizacja kosztów poprzez wybór najtańszych opcji. Obecnie coraz większe znaczenie ma przewidywalność i stabilność podróży — nawet kosztem wyższej ceny.
W praktyce oznacza to konieczność:
- planowania podróży z większym wyprzedzeniem,
- budowania większych budżetów na delegacje,
- oraz uwzględniania ryzyka zmian i opóźnień.
Warto podkreślić, że mimo rosnących kosztów popyt na podróże biznesowe nadal się utrzymuje. Według prognoz liczba pasażerów w 2026 roku ma nadal rosnąć, choć wolniej niż w poprzednich latach. To oznacza, że firmy nie rezygnują z delegacji, ale muszą zarządzać nimi znacznie bardziej świadomie.
Niestabilność w Europie – nowe ryzyka dla podróży służbowych
Oprócz rosnących kosztów firmy muszą zmierzyć się z drugim istotnym problemem – większą niestabilnością operacyjną w europejskiej siatce połączeń.
Według raportu ACI EUROPE ruch pasażerski na lotniskach w Europie spadł w kwietniu 2026 roku o 0,7% rok do roku. To pierwszy taki spadek od momentu odbudowy rynku po pandemii i wyraźny sygnał zmiany trendu.
Przyczyn tego spadku jest kilka, ale najważniejsze to:
- napięcia geopolityczne i wpływ konfliktów na ruch lotniczy,
- zakłócenia operacyjne i strajki, szczególnie na rynku niemieckim,
- oraz ogólna zmienność związana z rosnącymi kosztami działania linii lotniczych.
Dla polskich firm ma to szczególne znaczenie. Większość podróży międzykontynentalnych nadal opiera się na przesiadkach w dużych hubach, takich jak Frankfurt czy Monachium. Problemy operacyjne w tych portach — opóźnienia, strajki czy ograniczenia przepustowości — bezpośrednio wpływają na podróże pracowników z Polski.
Co ważne, zmienia się też struktura rynku. Dane pokazują, że największe huby są bardziej podatne na spadki, podczas gdy mniejsze lotniska i połączenia regionalne radzą sobie lepiej lub nawet rosną.
W praktyce oznacza to:
- większą rolę połączeń bezpośrednich z Polski,
- rosnące znaczenie alternatywnych tras,
- oraz konieczność elastycznego planowania podróży.
Z punktu widzenia efektywności biznesowej szczególnie ważne jest to, że opóźnienia i zmiany przestają być wyjątkiem, a zaczynają być standardem. To oznacza realne koszty dla firm — nie tylko finansowe, ale również czasowe i organizacyjne.
Coraz częściej decyzja o wyborze lotu powinna uwzględniać nie tylko cenę, ale również:
- stabilność operacyjną przewoźnika,
- ryzyko przesiadek,
- oraz dostępność alternatywnych połączeń.


